W odniesieniu do publikacji „Gminni mistrzowie dotacji” – „Rzeczpospolita Samorządna” – dodatek do gazety „Rzeczpospolita” z 8 marca 2010, Wydział Projektów Strukturalnych Urzędu Miejskiego w Radomiu informuje:
Ranking nie ujmuje naszych wyników pracy z 3 ostatnich lat i nie może być podstawą do oceny skuteczności władz bieżącej kadencji. Takie podejście byłoby bardzo krzywdzące.
Brany jest pod uwagę okres finansowania 2004-06 – gdzie Radom nie wypadał zbyt mocno pod tym względem. Kiedy do rankingu wliczone zostaną również nasze bieżące efekty z okresu finansowego 2007-13, miejsce Radomia znacznie się zmieni.
Wątpliwości budzi metodologia tworzenia rankingu:
Pod uwagę brane są tylko umowy podpisane, co nie oddaje rzeczywistej aktywności samorządów z ostatnich 3 lat. Mazowsze na przykład jest jednym z najsłabszych województw pod względem liczby podpisanych umów i nie ma możliwości, żeby miasta z Mazowsza znalazły się wysoko w rankingu, gdyż w przeciwieństwie do innych regionów do liczby pozyskanych środków mogą się im liczyć głównie fundusze z lat 2004-06.
Radom ma na przykład w perspektywie finansowej 2007-13 konkursy wygrane na 257 mln zł, ale kwota ta nie liczy się w znacznej części do rankingu, ponieważ mazowiecka jednostka wdrażająca jeszcze nie podpisała umów. Dotychczas z Radomiem podpisano zaledwie 17 umów spośród 33 rekomendowanych do dofinansowania. Najdroższe projekty nie mają jeszcze podpisanych umów. Nie można więc mówić o aktywności samorządów na podstawie liczby podpisanych umów, nie biorąc tym samym pod uwagę konkursów rozstrzygniętych, gdzie Radom wypada bardzo dobrze.
Arytmetyka (uśrednianie tą metodą) zniekształca faktyczną aktywność samorządów: jeżeli Sopot ma 5.121 zł dotacji na mieszkańca i Radom chciałby go przegonić choćby o złotówkę, to Radom musiałby mieć w okresie od 2004 roku 1.128.899 044 zł, co wydaje się wartością wręcz nierealną do osiągnięcia (zważywszy na wynik z lat 2004-06).
Warszawa musiałaby mieć wynik ponad 8 miliardów.
Przykładem mogą być również ograniczenia, jakie są nakładane na duże miasta takie jak Radom czy Warszawa, gdzie w ramach RPO nie wolno nam w niektórych konkursach (rewitalizacja czy infrastruktura służąca edukacji) składać więcej niż jednego wniosku i to jeszcze do kwoty nie większej niż 10 mln zł wartości projektu. Tymczasem małe miejscowości mające po kilka tysięcy ludności mogą sięgać o dokładnie takie same środki. Ich średnia w porównaniu na mieszkańca będzie niewspółmiernie korzystniejsza. Tego typu czynniki mają bardzo istotny wpływ na to jakie miejsce w rankingu z jaką wartością przelicznika może osiągnąć gmina.
Warszawa dysponuje co prawda trzema miliardami dotacji (a jest przecież dopiero na 19-tym miejscu w rankingu), ale tam na sukces pracuje również nieporównywalna liczba firm i organizacji pozarządowych. W Radomiu aktywność tego typu podmiotów zawsze była mniejsza, choćby ze względu na liczbę tych podmiotów i skalę ich działalności (innej wielkości firmy i inny zasięg działania fundacji i stowarzyszeń).
Pod względem wielkości pozyskanych środków na Mazowszu jesteśmy na drugim miejscu zaraz za Warszawą.
W skali krajowej porównanie jest zniekształcone choćby ze względu na skuteczność instytucji rozdzielających pieniądze. Tu najlepsza aktywność samorządów (beneficjentów) może nic nie dać, jeśli instytucja, która ogłasza konkursy i rozdziela środki słabo funkcjonuje.
Wiele miast, jak np.Kielce, dysponuje dodatkowym programem operacyjnym, z którego Radom nie może korzystać: Program Operacyjny Rozwój Polski Wschodniej (tzw. ściana wschodnia)
Opracował Sebastian Murawski